Paweł Kociel: Czy budowa Stadionu Narodowego w Warszawie przebiega planowo? Zdaje się, że wizytujący stadion z ramienia UEFA Martin Kallen nie miał żadnych zastrzeżeń?
Rafał Kapler: To prawda. Cieszyłbym się jednak, gdyby byli o tym przekonani wszyscy, nie tylko dlatego, że potwierdza to UEFA. Jest to ogromna budowa, stąd też czeka nas jeszcze wiele wyzwań. Za nami mroźna zima, która wykonawcom dała się mocno we znaki. Poświęcono wiele starań i środków, aby budowa była kontynuowana przy tak silnym mrozie. Dzięki temu dziś jesteśmy w dobrych nastrojach. Niewielkie przesunięcia w harmonogramie nie będą miały wpływu na zakończenie budowy przed wakacjami 2011 r.
P.K.: Czy dziś jest pan już w stanie zapewnić kibiców, że ten termin zostanie dotrzymany?
R.K.: Zarządzamy budową tak, aby w wakacje 2011 r. na gotowym stadionie mogły odbyć się pierwsze testowe imprezy. Musimy jednak pamiętać, że nasze plany uzależnione są od czynników losowych i od pogody. Wiele zależy tak że od wykonawcy oraz od tego, czy napotkamy na jakieś kłopoty np. studiując dokumentację projektową. Na dziś wszystkie harmonogramy, posiadane informacje i ryzyka, którymi zarządzamy, wskazują na to, że jesteśmy w stanie zakończyć pracę do czerwca 2011 r. Proszę jednak pamiętać, że uruchomienie tego stadionu to nie tylko budowa, ale też odbiory i tzw. okres rozruchu.
P.K.: A najtrudniejsza część prac dopiero nastąpi...
R.K.: Zgadza się. Najtrudniejsze zadania dopiero przed nami. Obecnie wznoszone są elementy konstrukcyjne: betonowe i stalowe. Później nastąpi realizacja bardziej zaawansowanych rozwiązań. Przed zimą czeka nas uruchomienie ogrzewania, tak aby w trak cie jej trwania możliwe były prace wykończeniowe we wszystkich pomieszczeniach zamkniętych. Jest bardzo istotnym dla dalszego kontynuowania budowy, aby te prace nie zostały zachwiane przed zimą. Jest naprawdę sporo wyzwań, o których mógłbym szczegółowo opowiadać. Najważniejsze jednak, że obecnie jestem spokojny o planowe oddanie stadionu.
P.K.: Czym będzie się charakteryzował gotowy stadion?
R.K.: Stadion Narodowy budowany jest zgodnie ze wszystkimi wymaganiami dla kategorii UEFA Elite. Jako budynek wielofunkcyjny, stadion znacznie przekracza wymagania dla tego typu obiektów, gdyż jego przeznaczeniem nie jest tylko działalność sportowa. Jego kubatura – około 1 mln m3 i powierzchnia użytkowa – 200 tys. m2, jest tak ogromna, że daje wiele możliwości na organizację różnego rodzaju imprez. Wszystko to ma służyć temu, aby Narodowy utrzymywał się z codziennego funkcjonowania, a nie tylko z imprez, które rozgrywają się raz na jakiś czas.
P.K.: Jakie funkcje Stadionu Narodowego dają nadzieję na to, że po EURO 2012 ta ogromna arena nie będzie generowała strat?
R.K.: Dobrze zarządzany stadion nie będzie przynosił strat. Owszem, z funk cjonowaniem tego typu obiektu związanych jest wiele kosztów, zarówno tych dotyczących samego utrzymania budynku, jak i podatkowych. Stadion Narodowy został jednak zaprojektowany w ten sposób, że w jego wnętrzu znajduje się 45 tys. m2 powierzchni niezwiązanych bezpośrednio z funkcją sportową, które nie rzutują na użytkowanie tego obiektu w trakcie imprez sportowych. Te 45 tys. m2, które zostanie skomercjalizowane, stanowić będzie znaczącą gałąź dochodów. Pamiętajmy, że stadion położony jest niemal w centrum Warszawy i jest świetnie skomunikowany. A będzie jeszcze lepiej, gdyż oprócz dostępnych dziś tramwajów i autobusów będzie metro i bezpośrednia linia kolejowa na lotnisko Okęcie.
P.K.: A jakie będą inne źródła przychodów?
R.K.: Drugie ważne źródło przychodu to wszelkiego rodzaju imprezy korporacyjne i masowe z możliwością wykorzystania trybun, zaplecza i murawy. Pomocny będzie tu także zasuwany dach, który uniezależnia organizację imprez od pogody. Stadion może gościć nie tylko imprezy piłkarskie, ale także inne sporty, niewymagające bieżni lekkoatletycznej. Kolejnym, ważnym strumieniem przychodów będą wszelkiego typu prawa marketingowe, jak np. asocjacja z nazwą i wizerunkiem obiektu, prawo do sprzedaży lóż i ich nazw oraz nazw poziomów trybun, prawo do organizacji kateringu na stadionie itp. To wszystko powoduje, że ten wielofunkcyjny budynek „broni się” także finansowo.
P.K.: Jak pan wspomniał, dochód stadionu nie zwiększy się w kontekście organizacji imprez lekkoatletycznych. Dlaczego budując tę arenę zrezygnowano z wyposażenia jej w bieżnię? Czy był to dobry pomysł?
R.K.: Projekt budowy Stadionu Narodowego przejąłem na takim etapie, kiedy był on planowany jako obiekt wielofunkcyjny, pozbawiony jednak bieżni lekkoatletycznej. Z mojego punktu widzenia mogę jednak stwierdzić, że taki stadion, zarówno dla przyszłego zarządcy jak i użytkownika, jest lepszy, ze względu m.in. na bardziej strome trybuny, położone blisko płyty boiska, a co za tym idzie lepszą widoczność.
P.K.: Te walory można jednak pogodzić poprzez zaplanowanie demontowanych trybun ustawianych na bieżni, jak ma to miejsce choćby na Wembley...
R.K.: To prawda. Podobnie jest na Stade de France. Rozmawiałem jednak z operatorem tego stadionu, który stwierdził – co może być dla wielu zaskoczeniem – że jest to rozwiązanie mało dochodowe, dlatego że użytkowanie rozsuwanych trybun, utrzymanie tego systemu oraz sama organizacja imprez lekkoatletycznych, nie jest w przypadku Stade de France żadną alternatywą komercyjną wobec innych imprez, które w tym czasie mogłyby odbywać się na stadionie. Rozsuwane trybuny mają w przypadku tego obiek tu taki plus, że dają większą powierzchnię na płycie stadionu, co umożliwia organizację innych imprez, które wymagają dużej ilości miejsca.
P.K.: Odnoszę wrażenie, że decydując się na taką a nie inną pojemność stadionu, zatrzymano się w połowie drogi. 55 tys. miejsc na trybunach to liczba wystarcza jąca na EURO, ale zdecydowanie za mała, aby obiekt zostawił w tyle nawet polską konkurencję, a także gościł finał piłkarskiej Ligi Mistrzów czy Igrzyska Olimpijskie, o których Warszawa marzy.
R.K.: Znowu muszę komentować założenia, których nie tworzyłem. Myślę jednak, że gdyby stadion miał trybuny większe o te 20 tys. miejsc, to w sytuacji, gdy nie mamy jeszcze w Polsce rozwiniętego rynku na widowiska na tego typu arenach, a do stadionu nie będzie „przypisany” żaden klub, nie warto było ryzykować budowy większego obiektu. Perspektywa organizacji finału Ligi Mistrzów jest bowiem bardzo odległa, a nawet gdyby ten mecz miał zagościć na Stadionie Narodowym, to nie można myśleć o budowie areny z myślą o jednym meczu. Stadion nie może żyć z meczu, który ma szansę odbyć się raz na powiedzmy 15 lat, on musi być rentowny na co dzień.W kontekście ewentualnej organizacji Olimpiady również najważniejsze są „codzienne” walory użytkowe stadionu, a nie mglista perspektywa goszczenia tej imprezy. Poza tym historia uczy, że w związku z Igrzyskami zawsze buduje się nowy stadion. Na dziś nie ma więc uzasadnienia dla większego obiek tu w Warszawie, tym bardziej że budowany obecnie stadion będzie mógł pomieścić np. w przypadku koncertów nawet 70 tys. widzów. Bardzo bym się cieszył, gdyby w przyszłości ta pojemność okazywała się zbyt mała.
Tematem drugiej części rozmowy będzie komercjalizacja i zarządzanie Stadionem Narodowym.
Przeczytaj w e-wydaniu



Wydawca: PWB MEDIA 02-729 Warszawa, ul. Rolna 155, tel.: 022 853 06 87, fax: 022 853 06 86,

